Zima na Maderze: elitarne wakacje dostępnych dla każdego

Zielona wyspa na Atlantyku, gdzie ciągle jest wiosna – tyle wiedziałam o Maderze, jak pakowałam się na zimowe wakacje w 2018 r. Z Warszawy uciekałam przed szarością, zimną i smogiem. W moim bagażu podręcznym wylądowała książka o Józefie Piłsudskim, który był tam na wakacyjnej kuracji na przełomie 1930/1931 r. ale w sumie był tą wieczną wiosną znużony. Dla mnie Madera to była obietnica koloru, słońca … Czytaj dalej Zima na Maderze: elitarne wakacje dostępnych dla każdego

Konstancin nieoczywisty

— Powinniśmy byli podpisać oświadczenie, że za szkody na ciele i obiektach nie odpowiadają organizatorzy — To jedna z tych złotych myśli, które przychodzą do głowy post factum. Jedna z pań ostrożnie badała stopą przerdzewiały podest schodów ewakuacyjnych, z zarośniętego zieleniną dachu dochodziło radosne i pełne antycypacji: O, schody jeszcze wyżej!, a z poziomu trawy i zza krzewów wystawały obiektywy. Nieco dalej, kilku amatorów płci … Czytaj dalej Konstancin nieoczywisty

Litewski sztetl pod afrykańskim niebem

– Jak będziesz w Kapsztadzie, to koniecznie idź do Muzeum Żydowskiego. Zobaczysz, spodoba ci się! – jak prosisz o rady muzealników, to dostajesz, o co prosisz. Zwłaszcza, że tej rady udzieliły mi kuratorki z Muzeum Żydowskiego im Gaona w Wilnie. Miały rację, bo muzeum w Afryce spodobało mi się bardzo. Choć nie mam wątpliwości, że to bardzo niszowy pomysł na zwiedzanie tego akurat miasta. Do … Czytaj dalej Litewski sztetl pod afrykańskim niebem

Safari grand tour z polskim twistem

Sylwester na drugim końcu świta z polskim twistem, czyli jak spędzałam Nowy Rok 2017. Ja obchodzi się sylwestra w trakcie safari? Tshukudu Game Lodge, gdzie się zatrzymałam urządziło bal sylwestrowy w buszu, wokół wielkiego ogniska. Wcześniej kolacja – tradycyjne boma braai czyli grill na wolnym powietrzu  i mój stały afrykański dylemat: impala czy kudu? Antylopa prawie jak sarnina, no ale coś trzeba wybrać. Przynajmniej przy … Czytaj dalej Safari grand tour z polskim twistem

Buongiorno Signora Maschera! Moje weneckie „incognito” i lwy w miękkich pancerzykach

Luty w Wenecji. Kiedy dziś rano rano obudziła mnie kaskada zdjęć od przyjaciółki – feeria barw, piór i misternie zdobionych masek – wspomnienia z 2008 roku wróciły z siłą przypływu acqua alta. To był rok, w którym dzięki stypendium włoskiego Ministerstwa Kultury laguna wenecka stała się moim domem na osiem niezapomnianych miesięcy. Karnawał w Wenecji to dla wielu synonim komercji, ale dla mnie to przede wszystkim … Czytaj dalej Buongiorno Signora Maschera! Moje weneckie „incognito” i lwy w miękkich pancerzykach

Bez programu nad Morskim Okiem

Morskie Oko: góry, woda i ja. Żadnych edytorów i filtrów. Nie retuszowałam go komputerowo. Tylko, że zostało zrobione bardzo wcześnie rano. Szczerze mówiąc tego lipcowego poranka nie byłam w Tatrach zupełnie sama. Towarzyszyłam ekipie filmowej z Tajlandii, która chciała nakręcić piękne góry, do filmu dokumentalnego o Polsce. I się nam udało. Musieliśmy jednak wyjechać z Zakopanego zanim w stronę Morskiego Oka ruszyli turyści. Jak się … Czytaj dalej Bez programu nad Morskim Okiem

Kamienne róże i bąbelki, czyli piknik w Lombardii

– Ekipo! W tym roku jedziemy w góry oglądać ryty naskalne, bo muszę się zapoznać ze stanowiskiem archeologicznym do artykułu. Lodujemy na Malpensie, i jadąc do Werony na letni festiwal operowy, przejdziemy przez dolinę Val Camonica w Alpach. To prawie po drodze z Mediolanu… – prawie robi wielką różnicę (w tym przypadku mniej więcej dobę) ale ekipa była na tak. Postawili warunek, żeby po drodze … Czytaj dalej Kamienne róże i bąbelki, czyli piknik w Lombardii

Niebieski marokański

Szaro, zimno, mokro… jesienno-zimowy spleen oraz różne paskudne infekcje dopadają mnie gdzieś około połowy listopada. I trzymają mocno, chyba że zmienię klimat. I wtedy okazuje się, że recepta na poprawę samopoczucia jest bardzo prosta: błękitne niebo, słońce, kwiaty, kolory, zapachy w powietrzu i… zaplecze finansowe. Podobnie miał Jacques Majorelle (1886 – 1962), francuski malarz z początku XX wieku, choć jemu akurat doskwierały problemy kardiologiczne. W … Czytaj dalej Niebieski marokański

Sycylia w 10 dni: od Montalbana do Nerudy – impresje z podróży pełnej smaku i historii

Wśród moich wspomnień, które smakują najintensywniej, Sycylia zajmuje miejsce szczególne. Moje wyprawy na tę wyspę to nie jest ten rodzaj podróży, którą można zamknąć w zgrabnej broszurze, ani tym bardziej w sztywnym planie. Dla mnie Sycylia to stan umysłu, oszałamiająca mozaika smaków i inspiracji, która zostaje w pamięci na długie lata. A ponieważ znowu widzę na horyzoncie tanie loty, czas odkurzyć notatki z mojej pierwszej, … Czytaj dalej Sycylia w 10 dni: od Montalbana do Nerudy – impresje z podróży pełnej smaku i historii