Warszawskie róże w ogrodzie i na talerzu

Późna wiosna i początek lata – zaczynają kwitnąć róże i można zacząć planować wycieczki po najciekawszych rosariach Warszawy i okolic. Oczywiście jeżeli ktoś te kwiaty naprawdę bardzo lubi – a ja do takich osób należę. Lubię na nie patrzeć, lubię ich zapach oraz przepadam wręcz za różanymi konfiturami. Gdzie w Warszawie szukać róż? Proponuję zacząć od Ogrody Botanicznego PAN w Powsinie bo od końca lat … Czytaj dalej Warszawskie róże w ogrodzie i na talerzu

Gdzie zjeść w Warszawie: wiosna 2020

Od zezwolenia na otwarcie restauracji upłynął prawie miesiąc i dzięki temu moja kolumna kulinarna w „Warszawa Express” nabrała życia. Proszę mnie źle nie zrozumieć – naprawdę lubię historię i grzebanie w starych książkach lub dokumentach. Ale po wyjściu z archiwum czy biblioteki fajnie jest odepchnąć świeżym powietrzem i coś przekąsić – zupełnie jak po niemal dwóch miesiącach domowej izolacji. Co fajnego zjadłam „na wolności”? Oto … Czytaj dalej Gdzie zjeść w Warszawie: wiosna 2020

Menu jak w Bristolu…

…a to leniwe popołudnie na Costa del Balkon w moim mieszkaniu na warszawskim Wilanowie. Co wspólnego mają truskawki i Cezar Ritz oraz jak poczuć się jak zostać w domu i poczuć się jak w ekskluzywnym hotelu? Początek tej historii to stare hotelowe menu, które znalazłam na Polonie. Datowane na 29 maja 1913 r pozwoliło mi przenieść się w świat smaków i zapachów eleganckiej Warszawy z … Czytaj dalej Menu jak w Bristolu…

Ogórki: polscy poeci vs włoscy turyści

Cetrioli!? Ogórki, znowu?! – mało co wzbudza tyle emocji wśród moich włoskich turystów, co fakt, że w Polsce jemy ogórki. Żurek, barszcz czerwony, grzyby, ryby słodkowodne (zwłaszcza karpie), zasmażana cebula, kiszona kapusta, śledzie, smalec – listę dań i składników kontrowersyjnych dla przeciętnego włoskiego turysty można mnożyć. A w ścisłej czołówce tej listy są ogórki – we wszystkich postaciach: kiszone, mizeria, a nawet surowe, podane jako … Czytaj dalej Ogórki: polscy poeci vs włoscy turyści

Czekając na „odmrożony” stolik

Restauracja to miejsce gdzie gość może przyjść o każdej porze i zamówić danie podzielone na porcję. Pojawiały się w XVIII-wiecznym Paryżu i to była ogromna zmiana. Wcześniej działały w mieście traktiernie gdzie sprzedawano tylko całe sztuki więc nawet niewielkie ekipy musiały zamawiać z wyprzedzeniem. Alternatywą były oberże i hotele, ale rzadko gdzie dobrze karmiono… Czekając na otwarcie warszawskich restauracji sięgnęłam po „Fizjologię smaku” napisaną przez … Czytaj dalej Czekając na „odmrożony” stolik

Śniadanie a la Moniuszko

Jak wyglądało moje śniadanie z Ojcem Polskiej Opery Narodowej – widać na załączonym obrazku. Wyszło niesamowicie smakowicie ale też wariacja na temat szakszuki, czyli jajka zapieczone w wyraziście przyprawionym sosie pomidorowym , po mojemu podprawione wędzoną papryką w proszku oraz podsmażoną na maśle szynką z czerwoną cebulą to pewniak. Trochę na zasadzie mieszanina rzeczy dobrych… po prostu: jeżeli ktoś je i lubi poszczególne składniki to … Czytaj dalej Śniadanie a la Moniuszko

#zostańwdomu i idź na warszawski spacer historyczny. Kulinarnie

Post o domenie publicznej, pieczonej kaczce, czyli jak poznawać żydowską Warszawę nie wychodząc z domu. Ale na początku będzie historia o tym dlaczego dziś o tym piszę. Jestem przewodniczką, zajmuję się historią kulinariów. Czy mogę przenieść swoje życie on-line? Nie chodzi o kolejną huczną imprezę przez komunikator czy zajęcia na seminarium podyplomowym, których prowadzenie w formie spotkania on-line zostało wymuszone okolicznościami. Takie sytuacje już mi … Czytaj dalej #zostańwdomu i idź na warszawski spacer historyczny. Kulinarnie

#zostańwdomu i wyjedź na Riwierę. Kulinarnie

Tym razem wystarczy puszeczka groszku, odrobinę pietruszki, tymianku, skórki od cytryny i masło. Oraz silna potrzeba: wyjścia, wyjechania, wyglądania i fine diningu… Mając puszkę groszku, po około półgodzinnych staraniach można trafić na Riwierę, i to w sam środek karnawału 1889 r.  Wystarczy ten groszek udusić w wywarze z pietruszki, tymianku i cebulki, do którego trzeba dodać listek laurowy i otartą skórkę z cytryny. Czyli zaczynamy … Czytaj dalej #zostańwdomu i wyjedź na Riwierę. Kulinarnie

#zostańwdomu i wyjedź na Podhale. Kulinarnie

Jeszcze jedna puszeczka fasoli do kosza na szafie i rozkładanie mega zakupów po wszelkich domowych zakamarkach uznam za zakończone. Uff…., no prawie: uff, bo to była ta jedna puszeczka za dużo, i z przeładowanego kosza na szafie spadła mi pod nogi wielka papierowa torba suszonych prawdziwków. Po domu rozszedł się zapach lasu i przygody. Cóż było robić? Zaczęłam planować kulinarną wycieczkę do Zakopanego (i okolic) … Czytaj dalej #zostańwdomu i wyjedź na Podhale. Kulinarnie

#zostańwdomu i wyjedź na Maderę. Kulinarnie

Pomidory w puszce, cebula, ziemniaki, jajka i ocet oraz torebka liści laurowych – tyle mi wystarczy, żeby się kulinarnie przenieść na Maderę. Bo ile można spać? Zakupy zrobione, książki i płyty zgromadzone, Internet działa bez zarzutu. To mój pierwszy weekend pod hasłem: zostań w domu w czasie pandemii i pierwszy zupełnie wolny weekend od sierpnia ubiegłego roku. Mam czas i zapasy więc robię sobie dzień … Czytaj dalej #zostańwdomu i wyjedź na Maderę. Kulinarnie