Kamienne róże i bąbelki, czyli piknik w Lombardii

– Ekipo! W tym roku jedziemy w góry oglądać ryty naskalne, bo muszę się zapoznać ze stanowiskiem archeologicznym do artykułu. Lodujemy na Malpensie, i jadąc do Werony na operę, przejdziemy przez dolinę Val Camonica w Alpach. To prawie po drodze z Mediolanu… -prawie robi wielką różnicę, ale ekipa była na tak. Postawili warunek, żeby po drodze był przystanek na jakieś wino.

Val Camonica znajduje się po drodze z Mediolanu do Werony głównie w rzeczywistości równoległej: bo trzeba odbić bardzo na północ Lombardii, aż za jezioro Iseo. Ale mój plan spotkał się z przyjaznym zainteresowaniem mojej ekipy wyjazdowej. Po prostu dodaliśmy jeden nocleg więcej właśnie w rejonie lago d’Iseo, po nikt z nas tam nigdy nie był: Como, Garda – a jakże. Te jeziora znałyśmy. Ale Iseo?

Grupa do wspólnych podróży, to towarzyski święty Graal, a ja dostąpiłam błogosławieństwa włóczenia się w takim wymarzonym składzie po bocznych drogach Italii. Ale ekipa poza szczerym zainteresowaniem zasadniczo każdym aspektem rzeczywistości włoskiej ma też swoje potrzeby. Wszystkie lubimy pić i jeść, więc dodatkowo przejechałyśmy jeszcze przez region winiarski Franciacorta, objeżdżając jezioro Iseo dookoła. Bo w Weronie jest fajnie, ale w lecie bywa nieznośnie gorąco. Nauczone doświadczeniem wybieramy noclegi gdzieś w okolicy i w okolicznościach przyrody, a do miasta wpadamy tylko na spektakle i kolację.

Dlaczego Val Camonica? Bo chciałam zobaczyć wyrytą na skałach mapę z Bedoliny, która jest uważana za jedną z najstarszych, jeśli nie najstarszą, mapę na świecie. Dlatego wybrałyśmy spacer szlakiem w Parku Archeologicznym w gminie Seradina – Bedolina, ale cała dolina jest poorana rytami powstałymi od paleolitu po średniowiecze, przej około 8 tyś lat. Według archeologów w rejonie tej doliny znajduje się 140 tyś petroglifów, czyli wyrytych figur. Wszędzie są oznaczone turystyczne trasy, a samych turystów mało, choć spotkałyśmy parę z Krakowa. Całość stanowiska archeologicznego jest rzeczowo opisana na miejscu, w gablotach na otwartym powietrzu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Te mapy topograficzne to wielkie kompozycje geograficzne złożone z powtarzających się elementów, które są interpretowane jako pola, domy i górskie ścieżki. Bardzo stare pola, domy i ścieżki. Wydawało mi się, że będzie trzeba zadzierać głowę albo chodzić po jaskiniach żeby je zobaczyć. Ale w Bedolinie jest inaczej, to raczej przyjemny spacer w górach, ale żadna wspinaczka. Ryty powstały na skałach ułożonych prawie poziomo, między krzakami i drzewami. Więc można na nie praktycznie wejść – a czasem nawet lepiej widać, jak się zejdzie ze ścieżki i podejdzie bliżej i odtworzy wyryte wzory wodząc palcem po ciepłym kamieniu.

Wśród wyrytych domków znalazłam jeszcze takie kwiatko – różyczki opisywane naukowo jako „róże Kamunów” (wł.: rosa camuna). Nazwa wzoru pochodzi od alpejskiego plemienia zamieszkującego dolinę, które zostało podbite przez Rzymian. Co ciekawe ta róża na zielonym polu stała się symbolem regionu Lombardii. I właściwie nie wiadomo, co to jest i co miało znaczyć, a niektóre róże są bardziej powyginane, jak swastyka. Może słońce, może czterolistna koniczyna, nasz góralski krzyżyk niespodziany z Podhala?

Program kulturalny wymagał uzupełnienia więc udałyśmy się do najbliższego sklepu, a tam odkryłyśmy kolejne wcielenie naskalnej różyczki: miękki ser krowi, lekko sezonowany, a skórka pokryta białą pleśnią. Nazywa się i wygląda jak rosa camuna. Taka lokalna gastronomiczna ciekawska -z odrobiną chleba i czerwonego wina idealna na piknik w alpejskiej dolinie. Tuż obok prawdopodobnie najstarszej mapy na świecie.

Następny punkt programu to bolicine czyli bąbelki i apelacja Franciacorta. Ten region winiarski to też mniej znana atrakcja na trasie Mediolan – Werona, choć tym razem bardziej po drodze niż Bedolina. Trzeba znaleźć ok. 2 tyś hektarów, na południe od jeziora Iseo, w prowincji Brescia, po obu stronach autostrady A4.

O co w tym chodzi chodzi i po co zjeżdżać z autostrady? Chodzi o bąbelki, ale nie prosecco, a najprawdziwszą, klasyczną metodę szampańską wtórnej fermentacji w butelce, czyli wino robi się tak jak we Francji. Franciacorta to dość młoda apelacja, jak na tradycje włoskie: w 2011 r. minęło 50 lat od wyprodukowania pierwszej butelki.

Te wina powstają z chardonnay, pinot nero i pinot bianc; można je kupić też w Polsce, ale cena jest dość wysoka. Słono trzeba też zapłacić w restauracjach w Italii i u producentów, czyli, kierując się budżetem, to prosecco na co dzień, a franciacorta od święta. Na wycieczkę wybrałam Contadi Castaldi w Adro i tam zanurzyłyśmy się w zapachach i smakach. Bawiłyśmy się szampańsko, a nasz faworyt to Franciacorta Saten, robione w 100% z winogron chardonnay, mniej gazowane i do tego satynowe, czy raczej jedwabiste na podniebieniu.

Gdzie jechać, co jeść i pić:

Mapa z Bedoliny znajduje się Parco Archeologico Comunale di Seradina-Bedolina, trzeba się kierować na miejscowość Capo di Ponte; sery do kupienia w lokalnych sklepach spożywczych i do tego butelka Franciacorta Soul Saten Millesimato, z winnicy Contadi Castaldi (miejscowość Adro, http://www.contadicastaldi.it). Na etapie planowania podróży warto sięgnąć po przewodnik z serii Itinerari Slow Food/ TCI, pt.: Franciacorta. Vigneti e cantine d’eccellenza, il lago d’Iseo e il Basso Garda, mój egzemplarz jest wydany w 2012 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s