Hiperinflacja w słoiku: jesień Zofii Moraczewskiej między powidłami a polityką

Jeśli myśleliście, że klapa wielkanocnej baby (którą opisałam w poprzednim tekście jako „drożdżowy koszmar senny”) była szczytem domowego dramatu w willi „Siedziba” Zofii i Jędrzeja Moraczewskich, to znaczy, że nie znacie jesiennych perypetii jednej z matek polskiej niepodległości.  W książkach i artykułach o Zofii Moraczewskiej zwykle poświęca się więcej uwagi jej wybitnej karierze politycznej i społecznej – była posłanką na Sejm i działaczką o prawa kobiet – zapominając, jak wielki trud i konsekwencję wkładała w zarządzanie … Czytaj dalej Hiperinflacja w słoiku: jesień Zofii Moraczewskiej między powidłami a polityką

Sierpień w ogrodzie Zofii Moraczewskiej

Był śliczny, pogodny dzień po poprzedniej ulewie, więc trawniki zielone i moc rozkwitłych dalii i powojów ślicznie wyglądały na tle białych ścian! Jarzyny wszystkie bardzo dorodne – pomidorów jednak o wiele mniej niż u Ciebie. – pisze Zofia Moraczewska do swojej siostry Heleny Kozickiej 19 sierpnia 1929 r. W lecie Moraczewscy odwiedzali rodzinę, a więc korespondencja między siostrami urywa się zwykle pod koniec lipca. Za … Czytaj dalej Sierpień w ogrodzie Zofii Moraczewskiej

Pomidorowa po madersku

Madera kulinarnie kojarzy mi się z drzewami wawrzynowymi i potrawami z dodatkiem liści laurowych. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale tam, gdzie teraz rozciągają się tarasowe poletka bananów, kiedyś rosły drzewa wysokie nawet na 15–20 metrów, tworząc mglisty i zacieniony las. Mowa o laurissilva – makaronezyjskim lesie wawrzynoslistnym, którego resztki zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I tak oto, kiedy przyprawiam rosół, na moment przenoszę się na … Czytaj dalej Pomidorowa po madersku