Schabowym po mapie i chronologii

– Czy kebab to kuchnia polska? – zapytał mnie Tomek Michniewicz w studiu Radia Zet podczas nagrania wywiadu dla programu Mapa świata. Pytanie prowokacyjne i prowakacyjne, bo wystarczy przejazd z lotniska do centrum Warszawy i każdy turysta dojdzie takiego własnie wniosku. Budki, pawilony, restauracje, zestawy przypraw na sklepowych półkach: kebab w Polsce można zjeść niemal wszędzie. Więc polski kebab jest czy nie jest? Myślę, że … Czytaj dalej Schabowym po mapie i chronologii

Zupa z wąsem i kawa z kłaczkiem

Uwaga: post zrozumiały głównie dla kociarzy oraz osób, które zmuszone są intensywnie pracować w wakacje. Będzie o moich subiektywnych impresjach z 7. Targów Książki Kulinarnej, na które dotarłam wczoraj, w ramach przerwy w pisaniu o galaretkach w PRL i architekturze w średniowieczu. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Lipiec. Koleżeństwo w mediach społecznościowych dzieli się wakacyjnym szczęściem pożytkując zasłużony czas wolny wedle uznania. … Czytaj dalej Zupa z wąsem i kawa z kłaczkiem

II wojna w czerwcu: Berlin i Norymberga

Oprowadzam turystów po Warszawie, w Polin Muzeum Historii Żydów Polskich, a ostatnio zrobiłam kurs po Majdanku, o II wojnie światowej w sezonie turystycznym opowiadam niemal codzienne. Ale mam wrażenie, że im bardziej wchodzę w szczegóły i mikrohistorię, tym bardziej gubię szerszy kontekst … dlatego chętnie wzięłam grupę licealistów z USA, która planowała odwiedzić Berlin, Norymbergę i Monachium. I pojechałam na wycieczkę szkolną śladem II wojny … Czytaj dalej II wojna w czerwcu: Berlin i Norymberga

Moje zakopiańskie fascynacje

Grzybowa o smaku mięty i śledź z bryndzą, a do tego dużo muzyki Karola Szymanowskiego. Początek 2019 r. spędziłam na rozkminianiu jak smakowało Zakopane. Oto, co mi z tego wyszło.   Najpierw kilka tygodni spędziłam szukając zakopiańskich przepisów w warszawskich bibliotekach i potem były spacery pod Tatrami wśród krokusów (i tłumów turystów). A że smak to zjawisko polisensoryczne i tworzy się w mózgu jako synteza … Czytaj dalej Moje zakopiańskie fascynacje

Belem: budyniowe babeczki i koronkowe krużganki

Wycieczka do Belem, zachodniej dzielnicy Lizbony na totalnym spontanie. Plan był prosty: lekki aperitif, spacer krużgankami Klasztoru Hieronimitów, przerwa na emblematyczne ciasteczko – babeczkę budyniową (pasteis de Belem) oraz ewentualnie lunch. To wszystko w tempie slow i kontemplacji majestatycznie płynącego Tagu. A wyszło inaczej. Dlaczego? Bo, jak się okazało już na miejscu, początek kwietnia, to w Lizbonie sezon turystyczny w pełni. Wokół klasztoru, kultowej cukierni, … Czytaj dalej Belem: budyniowe babeczki i koronkowe krużganki

Poncz, zupa pho i stare plany Warszawy

Szczęśliwy kot młodszy poluje na kartki znikające z podajnika drukarki. Równie szczęśliwy kot starszy leżakuje na materiale drukowanym, czyli książkach i mapach zaścielających dość szczelnie stół. Tym razem przygotowuję zwiedzanie śladem Lucyny Ćwierczakiewiczowej, autorki bestselerowych książek kucharskich i poradników prowadzenia domu. Ku radości moich kocic kleję sobie plan centrum Warszawy z roku 1852, a konkretnie łączę poszczególne planiki z Taryfy domów miasta Warszawy i Pragi … Czytaj dalej Poncz, zupa pho i stare plany Warszawy

Kulinarny sztorm na środku Atlantyku

Zimowe wakacje na wyspie Pico to fajny pomysł, ale trzeba się przygotować na porywisty wiatr oraz ulewne deszcze. Wiadomo, na Azorach pogoda zmienia się szybko – to wyspy gdzie bywają dni, o których się potem opowiada, że w 24 godziny przechodzą wszystkie pory roku. Dodatkowo, na Pico te zmiany są dość ekstremalne i gwałtowne. Reasumując: Wyż Azorski uziemił mnie na kilka dni pozwalając rozkoszować się … Czytaj dalej Kulinarny sztorm na środku Atlantyku

Podróż do wnętrza Ziemi z przerwą na lunch

Przystanek Terceira, jedna z centralnych, azorskich Wysp Szczęśliwych i kolejny dzień z wulkanami. Tym razem w planie mamy wejście do stożka – do środka! Brzmi egzotycznie i ekscytująco? Dla mnie bardzo, bo po wygodnych schodkach można wejść do wnętrza ziemi. Jaskinia Algar do Carvão to stożek wulkaniczny, który się nie zawalił. Lawa wypłynęła bokiem, a komora magmowa się nie zapadła i nie powstała kaldera. W … Czytaj dalej Podróż do wnętrza Ziemi z przerwą na lunch

Bazaltowe winnice

Bazaltowe winnice?! Zanim ruszyłam w 7 godzinną (z przerwą na kolację w Lizbonie) podróż na środek oceanu wrzuciłam w internety hasła: Azory, kuchnia, wino oraz ogólne „must see”. Tak znalazłam wpis na listę Światowego Dziedzictwa z 2004 roku, który dotyczy krajobrazu winnic na wyspie Pico. Przeczytałam – i nic nie zrozumiałam. Sam wpis jest bardzo lakoniczny: „obszar o powierzchni 987 ha na wulkanicznej wyspie Pico … Czytaj dalej Bazaltowe winnice

Wulkan na samopoczucie

Za oknem szaro, zacina śnieg z deszczem, albo sam deszcz. Koty śpią na kaloryferach, jakby miały atak narkolepsji. A ja muszę wyjsć, bo jakiś zabłąkany turysta (lub grupa) postanowiła zwiedzić Warszawę. Super! Tak mam co roku między listopadem a marcem. Czasem bardziej pada deszcz, a czasem po prostu wali śnieg. I wtedy marzę o gorących źródłach, żeby tak wejść i poleżeć… Nic prostszego – zaledwie … Czytaj dalej Wulkan na samopoczucie