Zielona wyspa na Atlantyku, gdzie ciągle jest wiosna – tyle wiedziałam o Maderze, jak pakowałam się na zimowe wakacje w 2018 r. Z Warszawy uciekałam przed szarością, zimną i smogiem. W moim bagażu podręcznym wylądowała książka o Józefie Piłsudskim, który był tam na wakacyjnej kuracji na przełomie 1930/1931 r. ale w sumie był tą wieczną wiosną znużony. Dla mnie Madera to była obietnica koloru, słońca i przygody, czego bardzo potrzebowałam.
Wtedy też uświadomiłam sobie, że te moje wakacje na środku oceanu, od początku, miały smak luksusu. Madera od dawna jest i była kurortem dla elit, słynnych i zamożnych. Moje pierwsze kroki poprowadziły mnie więc nie tylko szlakiem Piłsudskiego, ale także Cesarzowej Sissi i Winstona Churchilla.
Moje maderskie must-see z listy „ogrody i wieczna wiosna” były dość oczywiste: to Tropikalny Ogród Monte Palace oraz Ogród Botaniczny w Funchal. I od nich zaczęłam odkrywanie Madery.
👉 Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów na temat wakacji Marszałka w willi Quinta Bettencourt i jak nie dał się on uwieść maderskiej przyrodzie, zapraszam do mojego tekstu: Imieniny Marszałka na środku Atlantyku: kuracja, konspiracja i narzekanie na wieczną wiosnę
Monte: królewsko-cesarskie spacery i ucieczka od gruźlicy
Monte to malownicza, położona na wzgórzu dzielnica Funchal, która od zawsze była jednym z głównych celów turystycznych na Maderze. To właśnie tu, w oddaleniu od portowego zgiełku, w otoczeniu pięknych quintas (posiadłości z rozległymi ogrodami), najzamożniejsi Europejczycy szukali ucieczki i ratunku dla zdrowia.
Tę historię doskonale ilustruje pobyt Cesarzowej Elżbiety Bawarskiej, szerzej znanej jako Sissi. Sissi przybyła tu zimą 1860 roku na wyraźne zalecenie lekarzy. Cesarzowa cierpiała na gruźlicę, a łagodny klimat wyspy był uważany za idealny do leczenia chorób płuc. Jej wizyta nie była więc wakacjami, ale podróżą zdrowotną.
Sissi, ze swoim niewielkim dworem, zatrzymała się w Quinta Vigia (pięknej posiadłości z widokiem na ocean, która obecnie pełni funkcję siedziby rządu regionalnego). Podczas swojego ponad dwumiesięcznego pobytu (1860–1861) absolutnie pokochała długie spacery. W przeciwieństwie do Józefa Piłsudskiego, który 70 lat później ironizował na temat widoku oceanu, Cesarzowa w listach do rodziny z zachwytem opisywała maderską florę, spokój i kojący klimat. Co ciekawe, szczególnie upodobała sobie trasę do Monte, którą pokonywała pieszo niemal codziennie. Jej wizyta i pozytywne relacje miały ogromny wpływ na wzrost popularności Madery jako luksusowej destynacji zdrowotnej wśród europejskiej arystokracji.
Mój zielony raj: 100 tysięcy powodów do zachwytu
Idąc śladami Sissi, i innych elitarnych podróżników z XIX i XX wieku, ja również ruszyłam w stronę Monte. I to, co tam zobaczyłam, przerosło wszelkie oczekiwania i utwierdziło mnie w przekonaniu, że Funchal to zasłużone „miasto-ogród”.
Ogrody Monte Palace to prawdziwy zielony raj, w którym posadzono ponad 100 tys. gatunków roślin sprowadzonych niemal z całego świata. To magiczna przestrzeń, która łączy naturalną, bujną zieleń z misterną architekturą. Można tu spacerować labiryntami ścieżek, podziwiać sadzawki, eleganckie rzeźby i zachwycające mozaiki z typowych dla Portugalii, ręcznie malowanych płytek azulejo.
Można tu podziwiać imponujące okazy, takie jak sagowce – rośliny przypominające palmy, ale spokrewnione z paprociami, sprowadzone aż z Południowej Afryki. Stamtąd pochodzą też egzotyczne protee królewskie (srebrniki), których dekoracyjne kwiaty osiągają średnicę do 30 cm, a także azalie z Belgii i wrzosy ze Szkocji. W wyższych partiach kolosalne wrażenie robią ogromne paprocie drzewiaste, gigantyczne liście monster i gęste gaje bambusowe. Wszędzie otacza nas feeria kolorów: orchidee, begonie, kamelie, hibiskusy oraz kwitnące przez cały rok strelicje (Strelitzia reginae).



Jeszcze więcej strelicji znalazłam w Ogrodzie Botanicznym. Te kwiaty, które swoim pomarańczowo-niebieskim kształtem przypominają rajskiego ptaka są symbolem Madery. I choć są one chętnie kupowane jako pamiątki, na szczęście nie trzeba iść do sklepu lub ogrodu botanicznego, by je zobaczyć – dzięki łagodnemu klimatowi, strelicje kwitną tu przez cały rok, zdobiąc nie tylko parki, ale dosłownie każdy skrawek prywatnego ogrodu na wyspie!
Informacja dla podróżujących (nawet tych bez Roll-Royce’a)
Ogrody Monte są łatwo dostępne, a cała trasa to przyjemna i niewymagająca wycieczka, idealna dla osób, które nie wynajmują samochodu i szukają prostych atrakcji w pobliżu Funchal. Można tam dotrzeć na dwa sposoby:
- Kolejka Linowa (Teleferico): Wjazd rozpoczyna się z ogrodu Jardim do Almirante Reis i sam w sobie jest atrakcją widokową. Jest to najszybsza i najbardziej „turystyczna” opcja.
- Autobus Miejski (Bus): Jeśli szukacie oszczędności albo po prostu wolicie transport lokalny, na Monte można wjechać autobusem miejskim z Funchal (kursuje kilka linii). To ważna wiadomość dla „normalnych” ludzi, którzy cenią sobie łatwo dostępne trasy i nie chcą polegać na taksówkach.
Churchill: Z Herbaciarni w Reid’s do Wioski Rybackiej
Po dniu spędzonym w zielonej i arystokratycznej scenerii Monte, przyszedł czas na zwiedzanie Madery oczami kolejnej słynnej postaci – Winstona Churchilla.
Były brytyjski premier przyjechał na początku 1950 roku, by w legendarnym Hotelu Reid’s pisać czwarty tom swoich wspomnień wojennych i malować. Mimo że mieszkał w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli na świecie, Churchill szybko ustalił swój rytuał: poranki spędzał pracując nad pamiętnikami, a popołudniami wyruszał w podróż.
Churchill spędził na wyspie tylko 12 dni, dokładnie tyle, ile ja podczas mojego pierwszego zimowego urlopu. On jeździł eleganckim Rolls-Royce’em, którego bagażnik – jak głosi legenda – został przerobiony na barek. Ja wynajęłam mieszkanie w centrum Funchal i na moją wycieczkę pojechałam miejskim autobusem. Jego ulubionym miejscem była portowa miejscowość Câmara de Lobos – dziś to niewielka, ale urokliwa rybacka osada niedaleko Funchal. To właśnie tutaj, wśród białych domków i łodzi wyciągniętych na brzeg, powstało wiele jego akwarel. Lokalna ludność szybko nauczyła się rozpoznawać „człowieka w kapeluszu” spacerującego z sztalugami po okolicy.



Ja, zamiast malować landszafty, zainteresowałam się lunchem, zwłaszcza że pora była idealna. I to właśnie w Câmara de Lobos spróbowałam skałopczepów (lapas), lokalnej ciekawostki kulinarnych, w wersji grillowanej z czosnkiem i masłem. Obiad zjadałam w restauracji Praia do Vigario tuż pod klifem Cabo Girão, czyli stosunkowo blisko miejsca, gdzie, zgodnie z lokalną tradycją, zginął Władysław Warneńczyk.
Câmara de Lobos: Dostępność i Smak
Câmara de Lobos to idealne miejsce na wycieczkę dla „normalnych” ludzi, którzy chcą odkryć wyspę bez wynajmowania samochodu. Do osady można dojść nadmorską promenadą z Funchal przez Praia Formosa, ale najłatwiej jest podjechać autobusami obsługiwanymi przez Rodoeste. Rozkłady jazdy są świetne, a linii przejeżdżających przez Câmara de Lobos jest sporo. To trasa łatwo dostępna i nie wymaga żadnych nadzwyczajnych przygotowań.
Madera to wyspa, która zaspokaja zarówno apetyt na piękno natury, jak i na świetną kuchnię i fascynującą historię. Można tu poczuć się jak Cesarzowa na leczniczym spacerze, albo jak Winston Churchill na artystycznym plenerze – a wszystko to jest w zasięgu ręki i lokalnego autobusu.
Wskazówki Praktyczne: Pamiętajcie, że choć komunikacja miejska działa świetnie, a trasy na Monte i do Câmara de Lobos są łatwe, rozkłady jazdy, godziny otwarcia i ceny biletów (np. na kolejkę linową: 15 EUR w dwie strony) zawsze warto sprawdzić przed przyjazdem!
👉 Chcecie zobaczyć, gdzie Churchill malował pejzaże i spróbować lapas? Więcej o Câmara de Lobos i jej okolicach znajdziecie w tekście: Madera: Ocean na Wyciągnięcie Ręki – Dwa Spacery Wokół Câmara de Lobos
👉 A może szukacie łatwej lewady, idealnej na pierwsze spotkanie z Maderą? Madera: lewada dla początkujących, czyli górskie widoki bez wspinaczki
Odkryj więcej z Agnieszka Kuś
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

3 uwagi do wpisu “Zima na Maderze: elitarne wakacje dostępnych dla każdego”