Dobre owoce, piękne krajobrazy, ciekawe historie… ale ja, jak wiecie, najbardziej lubię spędzać wakacje nad wodą – rzeka, jezioro, morze, a najlepiej wyspa na oceanie, tak jak Madera! Po lewadach i górach czas znowu poczuć morską bryzę.
Oto dwa spacery wokół malowniczej Câmara de Lobos, o różnym poziomie trudności. Łączy je to, że przez cały czas cieszyłam się widokiem bezkresnego Atlantyku. To idealne propozycje dla każdego, kto ceni sobie wolniejsze tempo i historyczne zakątki, a autobusy stawia wyżej niż samochód.
Promenada z Widokiem, czyli Śladami Winstona
Wspaniały spacer wygodną promenadą łączącą Lido w Funchal z Câmara de Lobos to propozycja na luzie, idealna na rozgrzewkę lub odpoczynek po szaleństwach w centrum wyspy. To po prostu fajny pomysł, żeby cieszyć się wakacjami nad Atlantykiem bez konieczności zakładania górskich butów.
Spacer proponuję rozpocząć na Promenadzie w okolicach Ponta da Cruz (śródmiejski rejon hoteli i apartamentowców w São Martinho). Aby uniknąć forsowania wygodnej, ale w kilku momentach stromej promenady pod górę, warto podjechać autobusem miejskim (nr 1 lub 2) w rejon centrum handlowego Forum, a stamtąd zejść w stronę oceanu.



Dalej jest już z górki, a nawet… w tunelu! To przejście, które pozwala dostać się do Praia Formosa i kontynuować podróż w stronę Câmara de Lobos. Niestety, podczas mojego spaceru w styczniu 2025 r. część promenady była remontowana. Postawiłam więc na zrównoważoną turystykę i podjechałam autobusem nr 1 na pętlę (przystanek Ponta da Laranjeira), by wejść na promenadę już w Câmara de Lobos. Stamtąd spokojnie dotarłam do zatoki pełnej rybackich łodzi i klimatycznych knajpek.
Domniemane wilki, rzeczywiste lwy morskie i kawiarniane stoliki
To właśnie ta zatoka urzekła Winstona Churchilla, który często przesiadywał tu przy kawiarnianym stoliku, malując pejzaże.
Nazwa miasteczka Câmara de Lobos jest historycznym świadectwem momentu odkrycia. Uważa się, że to właśnie tutaj dotarła załoga João Gonçalvesa Zarco w 1419 r. Europejscy podróżnicy zastali na brzegu duże stado zwierząt, które z daleka wyglądały jak wilki (lobos po portugalsku). Prawdopodobnie były to jednak lwy morskie (uchatki).
Jeden z tych morskich ssaków zainspirował współczesny mural – instalację Bordalo II (portugalskiego artysty Arturo Bordalo). Wielka uchatka na murze przy wejściu do zatoki powstała w 2019 r. jako część projektu „The Big Trash Animals”. Kiedy przyjrzycie się jej bliżej, zobaczycie, że jest stworzona ze śmieci wyłowionych z wody – to potężny, ekologiczny symbol w samym sercu historycznej osady.



Vereda w dół – dla osób bez lęku wysokości
Jeśli jednak poczuliście apetyt na nieco większą dawkę adrenaliny, ale wciąż w tempie slow i bez skomplikowanego trekkingu, polecam drugą opcję: zejście z Cabo Girão do Câmara de Lobos.
Vereda to po portugalsku dosłownie chodnik – ale na Maderze te veredas to często malownicze ścieżki i dróżki, wybudowane przez mieszkańców między domami i polami. Mój spacer wzdłuż Atlantyku wiódł właśnie takimi lokalnymi przejściami.
Z drogi asfaltowej przy słynnym punkcie widokowym Cabo Girão (jednym z najwyższych klifów w Europie – 580 m n.p.m.) weszłam na Vereda do Lombo do Facho. Schodziłam nią do Caminho Velho do Rancho, która doprowadziła mnie do kolejki gondolowej Teleférico do Rancho. Stąd można zjechać na plażę i pola Fajã das Bebras poniżej klifu. Kontynuując spacer Caminho Velho do Rancho doszłam do Câmara de Lobos – tym razem od zachodu.
Widoki po drodze zapierały dech w piersiach, choć czasem wręcz dosłownie – zejście jest bardzo strome. Cały spacer zajął mi ponad 3 godziny. Zarówno do Cabo Girão, jak i potem z Câmara de Lobos do Funchal wracałam autobusami – to kolejny dowód na to, że zrównoważona turystyka na Maderze ma sens!


Przed Spacerem: Garść Porad
Zanim wybierzecie się na spacer, zwłaszcza na ten drugi, bardziej wymagający:
- Sprawdźcie dostępność trasy i rozkłady jazdy autobusów (pamiętajcie o drobnych euro na bilety).
- Spacer z klifu w dół do Câmara de Lobos jest piękny, ale jeżeli jest mokro lub wieje silny wiatr – może być nieprzyjemnie lub wręcz niebezpiecznie.
Niezależnie od wybranej trasy, Câmara de Lobos nagrodzi Was nie tylko widokami i historią, ale też możliwością zjedzenia świeżych ryb i poczucia autentycznego, maderskiego klimatu.
Po więcej opowieści o Maderze, kulinarnej historii i moich doświadczeniach ze slow tourism, koniecznie zerknijcie do innych postów.
Jeśli moje teksty o Maderze pomagają Ci odkrywać wyspę, planować podróż albo choć na chwilę przenieść się myślami nad Atlantyk, możesz wesprzeć moją pracę symboliczną kawą. ☕
Dziękuję, że wędrujesz ze mną po Maderze 💛
Odkryj więcej z Agnieszka Kuś
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
