24 godziny na Ilha do Pico

Malutkie Pico na Oceanie Atlantyckim ze swoimi 447 km 2 powierzchni to druga co do wielkości wyspa Azorów, najwyższy szczyt Portugalii, czyli aktywny choć drzemiący od 1963 roku wulkan oraz kamienne winnice, których krajobraz został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To jednocześnie najmłodsza z wysp archipelagu, urodzona z popiołów i dymów wulkanicznych. 24 godziny na smakowanie tej wysypki wydaje się, że to dużo. Doba może się jednak okazać za krótka i zechcecie tu zostać na dłużej, zwłaszcza jeżeli planujecie wspinaczkę na szczyt Pico. A to mój pomysł na tę najbardziej na południe wysuniętą wyspę Azorów w pigułce – dla amatorów wina i lokalnej historii.

Pierwsze kroki.
Bez względu na to czy na wyspę traficie promem do miasteczka Madalena czy samolotem (lotnisko po zachodniej stronie wyspy), pierwsze kroki na Pico, jak na większości wysp azorskich, skierujecie zapewne w stronę wypożyczalni samochodów. Samochód pozwala objechać wyspę wkoło – w przypadku Pico nie za bardzo da się wzdłuż bo całą zachodnią część wyspy zajmuje majestatyczny wulkan Pico, którego szczyt wznosi się 2350 metrów ponad poziom morza. Można natomiast Pico przejechać wszerz drogą EN 2 i objechać te górę wkoło. Ja na Pico zatrzymała się dłużej, doleciałam na lotnisko i zatrzymałam się w Madalenie, więc samochód wzięłam sobie tylko na jeden dzień i na jedną wycieczkę.

Wielorybnictwo
W strategicznych miejscach szosy okalającej wyspę są punkty panoramiczne – często są to te same miejsca gdzie od stuleci obserwowano walenie. Pico zostało zamieszkane około połowy XV wieku i przez stulecia wielorybnictwo stanowiło podstawę egzystencji mieszkańców. Dziś jest inaczej – połowów zakazano oficjalnie w 1980 r. a wyspiarze się przebranżowili w kierunku obsługi turystyki. Więcej o tym aspekcie życia codziennego na atlantyckim wulkanie można się dowiedzieć w dwóch niewielkich muzeach: Muzeum Wielorybników w miejscowości Lajes (Rua dos Baleeiros, 13) i w Muzeum Przemysłu Wielorybniczego w São Roque (Rua do Poço). Moją wyprawę na Azory podzieliłam tematycznie i na Pico przyglądałam się własnie dawnej lokalnej gospodarce, stąd taki wybór atrakcji.

Bazaltowe winnice
Jak na mini apelację muzeów i centrów informacji enologicznej jest pod dostatkiem, głównie dlatego, że krajobraz bazaltowych winnic Pico został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 2004. Zasadniczo wino sprowadzili na wyspę franciszkanie eksperymentując z uprawą szczepów z wysp morza Śródziemnego. I tak verdicchio o korzeniach kreteńskich stało się azorskim verdelho zahartowanym przez atlantyckie sztormy. Do dziś celebruje się pamięć zakonnika Frei Gigante, który jako pierwszy zasadził na Pico winorośl.

Przygodę z odkrywaniem DO Vinho do Pico warto zacząć w Centrum Interpretacji Kultury Winiarskiej Wyspy Pico, które znajduje się w jednym z tych ochranianych krajobrazów: Lajido de Santa Luzia. „Lajido” to pole lawy przerobione na poletka gdzie tradycyjnie uprawiano winorośl lub figi. Samo muzeum znajduje się w klasycznym wyspiarskim szaro-burym kamiennym budynku: na Pico lawa kształtowała nie tylko winnice, ale i architekturę mieszkalną oraz gospodarczą.

Winiarskie półdnia w Madalena
Kolejny punkt winiarskiej wycieczki to atrakcje w okolicach miejscowości Madalena (czyli port, gdzie przybijają promy z innych wysp) – można je wszystkie zaliczyć „z buta”. Na początek warto wybrać dawny klasztor karmelicki, gdzie otworzono Muzeum Wina: można pochodzić po zabudowaniach klasztornych, gospodarczych (tłocznia, magazyny) oraz obejrzeć i obfotografować zjawiskowo fotogeniczną mini winnicę. Enoturystę skusi zapewne możliwość zarezerwowania zwiedzania Picowines, czyli centrum produkcji wina wyspiarskich winiarzy zrzeszonych w Cooperativa Vitivinicola Da Ilha Do Pico w pakiecie z degustacją produktu (a jest co degustować bo w portfolio są wina białe, czerwone, różowe, fortyfikowane oraz musujące; adres: Avenida Padre Nunes da Rosa 29).

Na zakończenie po prostu trzeba wybrać się na spacer w kamienny labirynt winnic na południe od centrum Madaleny. Właściwie trudno opisać ten krajobraz słowami: no bo stwierdzenie, że zobaczycie niskie krzewy winorośli lub fig płożące się w skalnych boksach, które mają je chronić się od wiatru nie oddaje egzotycznego piękna tego krajobrazu. Podobnie trudno interpretuje się zdjęcia, ale na szczęście na odwiedzających czekają poglądowe plansze, które wyjaśniają specyfikę takiego prowadzenia winnicy. Na południowym krańcu tej strefy jest wybudowane wygodne kąpielisko. Więcej o tym niesamowitym miejscu w moim poście pisanym na gorąco prosto z wyprawy w 2019 r.: Bazaltowe winnice

Gdzie zjeść?
Na spacer w bazaltowych winnicach warto się wybrać po obiedzie w kultowej Tasca „O Petisco”, w której stołują się mieszkańcy i co bardziej kulinarnie zorientowani turyści, wszystkich kusi fenomenalny bufet obiadowy. Tasca otwarta jest jedynie w porze posiłków (w południe do 15 a potem wieczorem na kolację), odpoczywa w niedzielę i trzeba się liczyć ze sporym obłożeniem, ale warto poczekać na wolne miejsce. Poza tym lokal znajduje się tuż koło Picowines i po drodze do wejścia do parku krajobrazowego (Avenida Padre Nunes da Rosa 9950). Tu było hucznie a z info na googlach wynika, ze lokal wciąż trwa i karmi! Jak było w lutym zeszłego roku? – zobaczcie sami: Kulinarny sztorm na środku Atlantyku

Warszawa czerwiec 2020

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s