Hodowla królików w łazience i tort fasolowy, czyli polska kuchnia wojenna

Ostatnio, przeglądając archiwa, listy i dawne książki kucharskie, zaczęłam zwracać uwagę na jadłospisy z czasów wojen. To nie są zwykłe receptury. To kulinarny skarb. Te niezwykłe przepisy to żywe świadectwo niesamowitej przedsiębiorczości, determinacji i niezłomnej chęci przetrwania Polaków w najtrudniejszych chwilach XX wieku.

Zupa z Kory Drzew i Króliki w Wannie: Wojenne Patenty na Przetrwanie

Okres wojen to w polskiej kuchni opowieść o heroicznej walce z niedoborami, drożyzną i głodem. Zdobycie i przygotowanie jedzenia to były prawdziwe, codzienne wyzwania. Z perspektywy historyka kulinariów, jest to fascynujące świadectwo zaradności.

Znalazłam receptury, które mrożą krew w żyłach, będące kulinarnym zapisem strasznych momentów i głodu. Pamiętacie, jak pisałam o menu na 11 listopada? To właśnie z tych czasów pochodzą przepisy na chleb z kwiatów wrzosu, kory drzew i odrobiny mąki. Inny, absolutnie szokujący, ale praktyczny patent – tym razem z czasów II wojny światowej – to podpowiedzi, jak założyć w łazience hodowlę królików, by zapewnić rodzinie dodatkowe porcje mięsa! Do tego dochodziły dziesiątki prostych receptur na bazie fasoli czy ziemniaków, które podawała w swoich poradnikach Elżbieta Kiewnarska. Ale to nie wszystko! Polak i Polka potrafią, a skala wojennej pomysłowości jest niewiarygodna.

Od kury po literacku do tortu fasolowego

Nie wszystkie wojenne pomysły były drastyczne. Czasem, na bazie ograniczonych i nie zawsze najlepszej jakości składników, powstawały potrawy nie tylko smaczne, ale wręcz… wykwintne! Tu na scenę wkracza wielka literatura i wielki smakosz – Jarosław Iwaszkiewicz.

W zbiorze receptur i anegdot Marii Iwaszkiewicz, „Kuchnia Iwaszkiewiczów”, znajdziemy przepis na kurę po literacku a’ la Iwaszkiewicz. Poeta i prozaik wymyślił to danie z konieczności: stare, twarde wojenne kury trzeba było długo dusić. Obsmażenie ptaka na smalcu, a następnie długie duszenie z warzywami (marchewką, korzeniami pietruszki, selera i cebuli) tworzyło intensywny, esencjonalny wywar, który ratował smak twardego mięsa. Potrawa stała się popisowym daniem Iwaszkiewiczów, a w czasach powojennej obfitości wzbogacano ją jedynie o przyprawy i czerwone wino!

A co na deser? tort fasolowy! Ten deser, znany wcześniej jako legumina, stał się w czasie okupacji kreatywnym zamiennikiem drogiego tortu migdałowego. Puree fasolowe mieszano z żółtkami i cukrem, dodawano parę kropel aromatu migdałowego, a całość łączono z pianą z białek i zapiekano. Wyobrażacie sobie ten smak? Genialne w swojej prostocie i zaradności!

Polska książka kucharska podbija Glasgow

Polskie przepisy wojenne były tak cennym skarbem, że stały się wkładem w brytyjski wysiłek wojenny! W grudniu 1941 roku w Glasgow ukazała się książka kucharska Zofii Nowosielskiej pt. Polish Wartime Cookery Book (Polska książka kucharska czasów wojny). Autorka dzieliła się z brytyjskimi paniami domu swoimi polskimi pomysłami na kryzysowe wersje tradycyjnych dań: barszczu, kapuśniaku, czerniny, a nawet gołąbków.

Niech Żyje #SmakiNiepodległości!

Ten tekst jest tylko wstępem do kulinarno-historycznej opowieści o zaradności i patriotyzmie, którą znajdziesz na moim blogu.

👉  Odkryj inne teksty z serii #SmakiNiepodległości – od kuchni Marszałka, przez żydowskie potrawy, po menu z Dwudziestolecia Międzywojennego!

Co czytać:

  • Maria Iwaszkiewicz, Kuchnia Iwaszkiewiczów, Kraków: Znak
  • Aleksandra Zaprutko-Janicka, Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania, Kraków: Ciekawostki historyczne.pl, 2015.

Odkryj więcej z Agnieszka Kuś

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz