Bazaltowe winnice

Bazaltowe winnice?! Zanim ruszyłam w 7 godzinną (z przerwą na kolację w Lizbonie) podróż na środek oceanu wrzuciłam w internety hasła: Azory, kuchnia, wino oraz ogólne „must see”. Tak znalazłam wpis na listę Światowego Dziedzictwa z 2004 roku, który dotyczy krajobrazu winnic na wyspie Pico. Przeczytałam – i nic nie zrozumiałam. Sam wpis jest bardzo…

Wulkan na samopoczucie

Za oknem szaro, zacina śnieg z deszczem, albo sam deszcz. Koty śpią na kaloryferach, jakby miały atak narkolepsji. A ja muszę wyjsć, bo jakiś zabłąkany turysta (lub grupa) postanowiła zwiedzić Warszawę. Super! Tak mam co roku między listopadem a marcem. Czasem bardziej pada deszcz, a czasem po prostu wali śnieg. I wtedy marzę o gorących…

O bananach, wierze w podręczniki szkolne i odnalezionym na Maderze Warneńczyku

Funchal, styczeń/luty 2018 Jedzie czwórka Polaków autobusem podmiejskim Rodoeste, linią numer 4, z Funchal w stronę Madalena do Mar. Mieszkanie w samym centrum miasta miało ten plus, że główny przystanek wszystkich linii znajdował się 10 minut spacerem. Nie chciało mi się wynajmować samochodu więc zwiedzałam Maderę autobusami liniowymi. Dało się i bywało ciekawie. –Na Ternerefie…

Landszafty i martwe natury, czyli na Maderze bez Marszałka

Z kim pojechać na Maderę? Z Józefem Piłsudskim! – to była moja pierwsza myśl przy kompletowaniu lektur niezbędnych na zasłużony, zimowy wypoczynek na Maderze. Książkę Adama Lewandowskiego o wakacjach, na które Marszałek pojechał na przełomie 1930/1931 r., przeczytałam szybko, na trasie Warszawa – Lizbona. Jeden lunch pózniej, w samolocie na trasie Lizbona – Funchal zastanawiałam…

[PL] Konstancin nieoczywisty

— Powinniśmy byli podpisać oświadczenie, że za szkody na ciele i obiektach nie odpowiadają organizatorzy — To jedna z tych złotych myśli, które przychodzą do głowy post factum. Jedna z pań ostrożnie badała stopą przerdzewiały podest schodów ewakuacyjnych, z zarośniętego zieleniną dachu dochodziło radosne i pełne antycypacji: O, schody jeszcze wyżej!, a z poziomu trawy…

[PL] taniec wśród kwitnących wiśni oraz kołysanki w jidisz

W sumie, jestem entuzjastką mojego zawodu, znaczy: lubię to, co robię. Chodzenie po muzeach sprawia mi przyjemność, a posiadanie uprawnień przewodnickich pozwala zaoszczędzić na biletach lub korzystać ze zwiedzań kuratorskich. Tak spędziłam luty i marzec przed sezonem turystycznym 2017, oraz nieliczne wolne chwile w kwietniu. Moje warszawskie typy na wiosnę są dwa. Pierwszy, to „Podróż…

[Pl] litewski sztetl pod afrykańskim niebem

– Jak będziesz w Kapsztadzie, to koniecznie idź do Muzeum Żydowskiego. Zobaczysz, spodoba ci się! – jak prosisz o rady muzealników, to dostajesz, o co prosisz. Zwłaszcza, że tej rady udzieliły mi kuratorki z Muzeum Żydowskiego im Gaona w Wilnie. Miały rację, bo muzeum w Afryce spodobało mi się bardzo. Do South African Jewish Museum…

[PL/EN] Jak historycy piszą recenzje?

Jak historycy polemizują? Jakich używają argumentów? A jakich środków retorycznych nadużywają? O tym  – w moim artykule, który jest już w składzie. W tytule jest cytat ze Sławomira Gawlasa i Hieronima Grali: „W obronie podstawowych zasad etyki zawodowej historyka” – polemiki i dyskusje naukowe na łamach „Przeglądu Historycznego”. Bo ta polemika z lat 1986-1987 to…

[PL] Rzymskie wakacje, nowa Stara Oranżeria i kto wie co jeszcze…

Sobotni ranek w lutym 2016 spędziłam vis-à-vis rzymskiego Zamku Św. Anioła (alternatywą były ożywione wiewiórki- kolorystyczna dominanta widoku przez okno). A wokół mnie ryzality, osie widokowe, attyki i boniowania – od wczoraj uczestniczę w kursie dla przewodników w Królewskich Łazienkach. W sezonie, w parku jestem niemal co dzień. Dyżury w pałacu i parku to początek…

[PL] Mój wenecki karnawał: maski, wenecjańscy separtayści i lwy w miękkich pancerzykach

Buongiorno Signora Maschera! Luty 2016: karnawał w Wenecji, się rozpoczął. Przypomniała mi o tym bardzo wcześnie rano koleżanka Magdina Przybylska kaskadą zdjęć kolorowych masek i kostiumów. No cóż, jak balowałam na karnawale 2008 też traciłam poczucie czasu, choć nie tylko za sprawą hucznej zabawy. Było jedzenie i picie, ale było też odkrywanie lokalnych sekretów: spotkania…