#zostańwdomu i wyjedź na Maderę. Kulinarnie

Pomidory w puszce, cebula, ziemniaki, jajka i ocet oraz torebka liści laurowych – tyle mi wystarczy, żeby się kulinarnie przenieść na Maderę. Bo ile można spać? Zakupy zrobione, książki i płyty zgromadzone, Internet działa bez zarzutu. To mój pierwszy weekend pod hasłem: zostań w domu w czasie pandemii i pierwszy zupełnie wolny weekend od sierpnia ubiegłego roku. Mam czas i zapasy więc robię sobie dzień … Czytaj dalej #zostańwdomu i wyjedź na Maderę. Kulinarnie

Post o preclach (i o Monachium)

Miękkie precle i Monachium. Od połowy października przygotowywałam kolejny wyjazd do Bawarii i planowałam co zjem, jak tylko przylecę. Więc precle. To też moje pierwsze skojarzenie z Monachium. Najpierw jadłam je tylko na lotnisku przesiadając się do Werony lub Wenecji. Aż w końcu wysiadam z samolotu i zostałam w mieście na dłużej, oczywiście przegryzając preclami. Monachium spodobało mi się od razu, od pierwszego wejrzenia i … Czytaj dalej Post o preclach (i o Monachium)

Dunaj z perspektywy stolika nr 3 (część 1)

Moja wielka dunajska przygoda na pokładzie Amadeus Queen dobiega końca, dziś zostawiam kajutę, która była moim domem przez tydzień. Jeszcze tylko jedno śniadanie i schodzę na ląd w Budapeszcie. Kilka miesięcy temu pisałam scenariusz lekcji na temat MS Batorego do kolejnego numeru National Geographic Odkrywca, więc przeglądałam notatki i książki o transatlantykach. Utkwił mi wtedy w pamięci cytat z Bożeny Aksamit: Gdy rejs trwa ponad … Czytaj dalej Dunaj z perspektywy stolika nr 3 (część 1)

Belem: budyniowe babeczki i koronkowe krużganki

Wycieczka do Belem, zachodniej dzielnicy Lizbony na totalnym spontanie. Plan był prosty: lekki aperitif, spacer krużgankami Klasztoru Hieronimitów, przerwa na emblematyczne ciasteczko – babeczkę budyniową (pasteis de Belem) oraz ewentualnie lunch. To wszystko w tempie slow i kontemplacji majestatycznie płynącego Tagu. A wyszło inaczej. Dlaczego? Bo, jak się okazało już na miejscu, początek kwietnia, to w Lizbonie sezon turystyczny w pełni. Wokół klasztoru, kultowej cukierni, … Czytaj dalej Belem: budyniowe babeczki i koronkowe krużganki

Podróż do wnętrza Ziemi z przerwą na lunch

Przystanek Terceira, jedna z centralnych, azorskich Wysp Szczęśliwych i kolejny dzień z wulkanami. Tym razem w planie mamy wejście do stożka – do środka! Brzmi egzotycznie i ekscytująco? Dla mnie bardzo, bo po wygodnych schodkach można wejść do wnętrza ziemi. Jaskinia Algar do Carvão to stożek wulkaniczny, który się nie zawalił. Lawa wypłynęła bokiem, a komora magmowa się nie zapadła i nie powstała kaldera. W … Czytaj dalej Podróż do wnętrza Ziemi z przerwą na lunch

Wulkan na samopoczucie

Za oknem szaro, zacina śnieg z deszczem, albo sam deszcz. Koty śpią na kaloryferach, jakby miały atak narkolepsji. A ja muszę wyjsć, bo jakiś zabłąkany turysta (lub grupa) postanowiła zwiedzić Warszawę. Super! Tak mam co roku między listopadem a marcem. Czasem bardziej pada deszcz, a czasem po prostu wali śnieg. I wtedy marzę o gorących źródłach, żeby tak wejść i poleżeć… Nic prostszego – zaledwie … Czytaj dalej Wulkan na samopoczucie

Tour miradour

Wiem, powinno być miradouro, bo chodzi o wyraz portugalski i azorską wyspę Sao Miguel, ale tour miradour (bez o) brzmi znacznie bardziej jak: „wycieczka panoramiczne zapierająca dech w piersiach z zachwytu”. To był dzień pełen wrażeń, a my po prostu wypożyczyłyśmy samochód i objechałyśmy wyspę. Samochodowe objeżdżanie punktów widokowych czyli miradouros, to jedna z głównych wyspiarskich atrakcji. Widoki są różne; po pierwsze – dramatycznie oceniczne … Czytaj dalej Tour miradour

O bananach, wierze w podręczniki szkolne i odnalezionym na Maderze Warneńczyku

–Na Ternerefie też mówią, że mieszkał ten Warneńczyk – powiedziała pani w moim wieku, z żółtą chustka zawiązana na głowie. W każdym przewodniku piszą, że słońce na Maderze grzeje nawet w zimie i faktycznie, owa pani oraz towarzysząca jej rodzina, w osobach męża i latorośli, byli lekko opaleni. Cała trójka profesjonalnie przygotowana spacer wzdłuż jednej z ponad 200 lewad (nawiasem mówiąc lewada brzmi lepiej niż … Czytaj dalej O bananach, wierze w podręczniki szkolne i odnalezionym na Maderze Warneńczyku

Na Maderze bez Marszałka

Kto z naszych był na Maderze? Józef Piłsudski! – to była moja pierwsza myśl przy kompletowaniu lektur niezbędnych na zimowy wypoczynek na Maderze. 2018 – rok jubileuszowy, od odzyskania Niepodległości mija sto lat, i nagle te moje wakacje na środku oceanu nabrały wymiaru nostalgiczno-patriotycznego, bo zdałam sobie sprawę, że jadę śladami Marszałka. Do bagażu podręcznego wzięłam książkę Adama Lewandowskiego o wakacjach, na które Józef Piłsudski … Czytaj dalej Na Maderze bez Marszałka

Bez programu nad Morskim Okiem

Morskie Oko: góry, woda i ja. Żadnych edytorów i filtrów. Nie retuszowałam go komputerowo. Tylko, że zostało zrobione bardzo wcześnie rano. Szczerze mówiąc tego lipcowego poranka nie byłam w Tatrach zupełnie sama. Towarzyszyłam ekipie filmowej z Tajlandii, która chciała nakręcić piękne góry, do filmu dokumentalnego o Polsce. I się nam udało. Musieliśmy jednak wyjechać z Zakopanego zanim w stronę Morskiego Oka ruszyli turyści. Jak się … Czytaj dalej Bez programu nad Morskim Okiem