#zostańwdomu i zwiedzaj „Żydowską Warszawę”. Kulinarnie

Mapa interaktywna, domena publiczna, i dobry (dawny) przepis na pieczoną kaczkę – tyle potrzeba by poznawać żydowską Warszawę nie wychodząc z domu. Od kilku dni pracowałam nad scenariuszem wirtualnego spaceru historycznego i udało się. Już niedługo spotkanie on-line a poniżej kilka impresji kulinarno-historycznych.

Inspiracji do pracy dostarczył mi mail od koleżanek z Muzeum Żydów Polskich POLIN i ich prośba by zaproponować zwiedzanie lub spotkanie on-line wykorzystując przy tym cyfrowe zbiory muzeum. Szczerze mówiąc, już dawno planowałam wycieczkę w judaistyczny świat wirtualny, więc po kilku chwilach znalazłam się na stronie multimedialnego przewodnika „Żydowska Warszawa”, fenomenalnej, interaktywnej mapie prezentującej historię i teraźniejszość.

Przebiegu spaceru nie zdradzę – trzeba się zarejestrować na stronie Muzeum Polin, ale jak się można było domyślać pojawiają się tam treści kulinarne. I to jakie! Zasadniczo trzymałam się historii społecznej, urbanistyki i architektury – miejsc zilustrowanych na interaktywnej mapie. Ale w rejonie warszawskiego Pl. Teatralnego zrobiłam kulinarny „de-tour”.

Dzięki mapie interaktywnej dotarłam do pod piękny, przedwojenny, neon Oazy, szykownej restauracji z dancingiem blisko miejsca gdzie od placu Teatralnego odchodzi ulica Wierzbowa. Do wnętrza tego kultowego lokalu można zajrzeć dzięki zbiorom Polony, gdzie znalazłam album pamiątkowy 1922- 1927, pełen zdjęć i okolicznościowych wspomnień.

Niemal obok Oazy, może 5 minut spaceru, była Galeria Luxemburga, a w niej kabaret Qui Pro Quo (żeby zajrzeć do środka warto wrócić do interaktywnej mapy „Żydowska Warszawa). Dziś po drugiej stronie ul. Senatorskiej, prawie dokładnie na przeciwko miejsca gdzie była ta przedwojenna galeria, znajduje się Resort, współczesne miejsce kultowe, a rejon Pl. Teatralnego jest wciąż miejscem gdzie bawić się można hucznie (znaczy był do marca 2020 i mogę to stwierdzić z autopsji).

Jasne, międzywojenna kultura kabaretu i ekskluzywny dancing ulubiony przez celebrytów dwudziestolecia międzywojennego kuszą, by Oazę i Qui Pro Quo odwiedzić. Wystarczy kliknąć w ikonki na historycznej mapie interaktywnej i dać się wciągnąć w wir plotek i ploteczek II RP – ale mnie ciągnie w stronę ul. Bielańskiej: na kaczkę do „Picadilly”!

„Picadilly” na ul. Bielańskiej to też była miejscówka kultowa: bufet barowy znany z dużych i apetycznych kanapek oraz wódki serwowanej w kieliszkach nakrytych kawałkiem bibułki, tak by kelner nie rozlał ani odrobiny donosząc zamówienie do stolika. „Picadilly” to też restauracja i sklep kolonialny z winami, konserwami, sałatkami i majonezami, a całość prowadzona przez braci Hirszfeldów. To może coś pogotować? Może pieczona kaczka? Ten specjał pojawia się we wspomnieniach o „Picadilly”: ptak podawany w całości na półmisku – fajnie było by spróbować. Pod postem jest przepis z książki Rebeki Wolf pod tytułem Kuchnia koszerna (Warszawa 1904).

Wracam do interaktywnej mapy: imprezowicze z Oazy mogli skręcić w stronę Bielańskiej lub pójść w przeciwnym kierunku, w stronę Ogrodu Saskiego i potem Grzybowa, bo często celem tych party after party był bar u Grubego Joska Ładowskiego, znanego też jako Josek Beczka. Parę kliknięć i znajdziemy ten lokal, a wraz z nim fascynujące historie politycznych intryg i towarzyskich skandali, jakie się tam wydarzyły. O jeden klik dalej „Bal na Gnojnej” tango w wykonaniu Fanny Gordon i mogę włączyć się w wir pląsających, właściwie nie zmieniając piżamy dziennej na wieczorową (piżama dzienna i nocna te określenia przyszły do mnie w memie o najnowszych trendach mody czasów kwarantanny).

W efekcie nabrałam smaku na wirtualne zwiedzania. Bo przepisami mogę nie tylko opowiedzieć miasto ale i historię Polski. Stay tuned a właściwie zerknij na FB bo ciąg dalszy moich kulinarnych opowieści nastąpi.

**

Przepis:

Pieczona kaczka (przepis 66)
Przyrządza się właściwie zupełnie tak samo jak gęś, ale nie powinna tak długo stać w piecu i wymaga ustawicznego polewania.
Według przepisu 47 na pieczoną gęś:  nacieramy gęś dobrze z zewnątrz i z wewnątrz solą. W tłustych miejscach, znajdujących się pod skrzydłami robimy parę dziur, które napełniamy czosnkiem. Całą gęś również nacieramy czosnkiem i ściśniętą trzymamy przez noc w naczyniu. Gęś kładziemy do brytwanny piersią na dół. Ale przedtem możemy ją nadziać dobremi jabłkami, bursztówkami, lub jeżeli kto lubi obranemi kasztanami, przy czem rozumie się trzeba przedtem zaszyć otwór w brzuchu.
Kawałek czarnego ale niekwaśnego razowego chleba robi sos bardziej gęstym i nadaje mu ciemny kolor. Trzeba również włożyć parę cebul, a wody dolać do połowy gęsi. Kuchnia musi być dobrze napaloną. Po godzinie pieczenia próbujemy, czy pierś jest zupełnie kruchą i następnie odwracamy gęś na grzbiet, a gdy i ten skruszeje odlewamy tyle sosu,by pokrywał tylko dno brytwanny, gęś zaś umieszczamy najwyżej i czekamy,aż będzie brązową. Gdy gęś nie jest nadzianą kładziemy łapki w otwór brzucha. Sam sos z gęsi podajemy oddzielnie w sosjerce, a oprócz tego używamy go do rosołowego mięsa, zupy kartoflanej, etc.
to przepisy nr 66 i 47 z książki: Rebeka Wolf, Kuchnia koszerna, Warszawa 1904.
**
A teraz konkrety: gdzie tego wszystkiego szukać

on-line:

Rebeka Wolf, Kuchnia koszerna : podręcznik dla każdego żydowskiego domupodręcznik dla każdego żydowskiego domu, zawierający najrozmaitsze sposoby i przepisy gotowania i pieczenia razem z szczegółowym jadłospisem i wskazówkami do urządzenia i prowadzenia religijnego żydowskiego gospodarstwa, Warszawa 1904 [on-line w domenie publicznej i do czytania w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej]

Zdjęcie sali restauracyjnej w Oazie można znaleźć w: Album pamiątkowy: Oazy, red. H. Juszkiewicz, Warszawa : „Oaza” 1927 [on-line, w domienie publicznej, z zasobu POLONA].

A cudne spacery historyczne zapewnia interaktywna mapa: „Żydowska Warszawa” (kierowniczka projektu: Ewa Chomicka, redaktorka portalu: Beata Chomątowska); ja opisałam spacery po części „Wspólna historia 1414 – 1939”, ale jest tam znacznie więcej materiałów, wystarczy wejść na http://www.warsze.polin.pl

książki drukowane:

Historia o wódce pod bibułką, kanapkach i kaczce z „Picadilly” to wspomnienia imprezowe Władysława Płachcińskiego, które można znaleźć w książce Wiesława Wiernickiego Wspomnienia o warszawskich knajpach  (Warszawa 1994)

więcej wrażeń historyczno-kulinarnych? Zapraszam na Azory i Podhale.

2 uwagi do wpisu “#zostańwdomu i zwiedzaj „Żydowską Warszawę”. Kulinarnie

    1. Mapka jest super, a tam jest jeszcze więcej zakładek. O teraźniejszości też. I cały osobny dział o Doktorze Korczaku. Domowy spacer ma ten plus, że z pogodą nie ma problemu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s