[PL] Bruksela – czekoladki i kartografia.

Ostatni weekend listopada – wtedy w Brukseli wiele się dzieje. W tym roku nawet bardziej niż normalnie, bo trwał jeszcze stan wyjątkowy i na ulicach można było zobaczyć wojsko, policję i różne inne gwardie oraz służby w pełnej gotowości. Zwykle listopad kończą otwarte wieczory w galeriach i degustacje na placu Sablon, czyli Nocturnes du Sablon. To najlepszy moment na spacer lub dwa między galeriami, atelier z czekoladą i księgarnią (jedną, ale za to jaką!)

Plac Sablon to jedno z moich ulubionych miejsc w Brukseli. Z jednej strony gotycki (XV-wieczny) kościół Matki Boskiej Zwycięskiej, wybudowany dla pielgrzymów, którzy przybywali do cudownego posągu. Uzdrawiająca figura Matki Boskiej dziś nie istnieje (została porąbana przez protestantów w XVI w.), ale kościół stanowi żelazny punkt wszystkich wycieczek dla pięknej architektury i bogatego wnętrza. Parę kroków od kościoła stoi monumentalna, XIX-wieczna Wielka Synagoga – od 2008 r. Wielka Synagoga Europy. Tym razem weszłam do kościoła: był piękny, słoneczny dzień a u Matki Boskiej Sablońskiej w oknach 11 witraży – wielkich, XIX-wiecznych i bajecznie kolorowych.

Na Sablonie przychodzę przede wszystkim pospacerować. Koło kościoła jest urokliwy XIX-wieczny park i z jeszcze bardziej urokliwą, XIX-wieczną fontanną (kaskadowa z posągami Egmonta i Hoorna). Ale tej jesieni jest remont więc pocieszam się kontemplacją ogrodów sablońskich z grawiur Franza Hogenberga na sofce w księgarni firmowej Taschena.

No tak… To nowość: album pod tytułem Villes du mode, który zawiera widoki miast z Civitates orbis terrarum. 740 stron kartograficznej przyjemności z końca XVI wieku w formacie prawie kieszonkowym (do kupienia wersja językowa francuska lub niemiecka). Sablon widziany z okien księgarni jest znacznie mniej zielony niż ten z mojej reprodukcji. Klinowaty kształt placu pozostał ten sam.

godiva

Odwiedziny w salonie Taschen to mój żelazny punkt zwiedzania miasta. Tak samo przystanki w ramach czekoladowego grand tour wokół Sablonu. Cukiernia Wittamer, potem Neuhaus, Godiva, Leonidas i Pierre Marcolini. Tę część spaceru trzeba zaplanować starannie, pod kątem logistyki przemieszczania się wraz z kilogramami albumów o sztuce oraz pod kątem wydatków i możliwości degustacyjnych.

Na co dzień nie jestem fanką szampana – ale nic tak nie resuscytuje zmaltretowanych czekoladą kubków smakowych jak kieliszek lub dwa. I właśnie dlatego na Sablon warto się wybrać w ostatni weekend listopada: w ramach otwartych degustacji można popróbować czekolad i napić się wina. W tym roku absolutnie zwariowałam na tle świątecznej kolekcji Marcoliniego. Smakuje jak wygląda i wygląda jak smakuje!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s